Relatywnie rzadko słyszy się o rekrutacjach odwrotnych, polegających nie na poszukiwaniu dobrych kandydatów a na eliminacji złych. Ta druga metoda wcale nie jest taka zła jak się wydaje. Jeśli mamy do czynienia z nadmiarem zgłoszeń, powinniśmy skupić się na doborze najlepszych czyli… na odrzucaniu najgorszych z puli… Ale i tu i przy metodzie tradycyjnej, (wprost) najważniejsza jest kalibracja kandydatów, no może nie kalibracja a jasno określone wymagania na TAK i jasno określone wymagania na nie.
Paradoks filozoficzny polegał będzie na tym, w jakiej relacji są do siebie cechy pozytywne i negatywne. Czy jedna cecha negatywna neutralizuje jedna cechę pozytywna czy …wyklucza kandydata definitywnie, z rozgrywki o etat/pracę.
Często spotykana w marketingu analiza korzyści i wad (karta podzielona na pól z możliwością dopisywania cech/określeń) staje się przydatna wyłącznie po sprecyzowaniu zasad jej wykorzystania.
Dla jednych krytycznie złe będą takie cechy, jak:
- spontaniczność
- ryzyko,
- nieszablonowość,
- szybkość/nagłość,
- nadmierna otwartość,
- empatia, nastawiona na pomoc innym,
- brak profesjonalizmu vs uległość,
- egoizm poznawczy,
- samodzielność , itd.
A dla innych, cechy te będą absolutnie dopuszczalne a nawet oczekiwane. Jeśli organizacja ma funkcjonować według zasad „odtwarzalności wzorców” w modelu skostniałym, to żadna z tych cech nie będzie mile widziana.
Jeśli organizacja będzie/chce funkcjonować jako przyjazna klientom, to większość z tych cech będzie oczekiwana.
Jeśli menedżer odpowiedzialny (wraz ze służbami HR) za rekrutacje/nabór nowych kandydatów do pracy, nie określi jasno kryteriów na TAK i kryteriów na NIE, oznaczać to powinno, że nie przygotował się należycie do zadania. Jego powinnością zawodową (profesjonalną) jest, spisać to wszystko w postaci dokumentu, a nawet przedyskutować to ze swoim przełożonym (nad przełożonym), jeśli nie jest zbyt samodzielny w podejmowaniu decyzji.